galanteria stołowa retro

Jak odnawiać galanterię stołową retro, by zachować jej oryginalny urok?

⏰ 5 minut czasu czytania

Strona główna » Blog » Strona główna » Blog » Jak odnawiać galanterię stołową retro, by zachować jej oryginalny urok?

Kiedy w naszych dłoniach ląduje filiżanka po babci, talerzyk z charakterystycznym zdobieniem lat 60-tych, maselniczka o secesyjnej linii czy komplet srebrnych sztućców pamiętający czasy wielopokoleniowych rodzinnych kolacji, trudno oprzeć się wzruszeniu. Galanteria stołowa retro to nie tylko przedmioty użytkowe – to nośniki emocji, wspomnień i estetyki, która w dzisiejszym świecie, pełnym masowości i szybkiej konsumpcji, odzyskuje na nowo swoje miejsce. Ale z tym sentymentem przychodzi również odpowiedzialność: jak właściwie je odnowić, aby nie stracić ich autentyczności?

Współczesna fascynacja stylem retro, szczególnie w sferze aranżacji wnętrz i stylu życia, sprawia, że stare przedmioty codziennego użytku przeżywają swój renesans. Wśród nich na szczególne wyróżnienie zasługuje galanteria stołowa, która zyskała status nie tylko dekoracyjny, ale wręcz kultowy. Od porcelanowych filiżanek z Ćmielowa czy Chodzieży, przez ręcznie zdobione dzbanki z lat 50-tych, aż po ciężkie kryształowe misy i patynowane tace z PRL – wszystko to stanowi niepowtarzalny materiał do pracy, kolekcjonowania i… miłości.

Jednak zanim dawne naczynia znów trafią na stół lub do witryny, warto zastanowić się, jak zadbać o ich renowację. Wbrew pozorom nie chodzi tu o przywrócenie im idealnego blasku – celem nie jest uczynienie ich “jak nowych”. To byłoby sprzeczne z ideą vintage. Chodzi raczej o zachowanie oryginalnego uroku, o subtelne wydobycie z nich historii, która tkwi w każdej rysie, w każdej niedoskonałości.

Pierwszym krokiem do rozpoczęcia tej przygody z odnawianiem galanterii stołowej retro jest zrozumienie materiału, z jakiego zostały wykonane dane przedmioty. Porcelana, szkło, emalia, srebro czy aluminium wymagają zupełnie odmiennych metod czyszczenia i konserwacji. Ich powierzchnie reagują różnie na wilgoć, zmiany temperatury czy użycie agresywnych środków chemicznych. Dlatego zanim sięgniemy po jakiekolwiek płyny czy ściereczki, warto poświęcić chwilę na identyfikację epoki, producenta oraz tworzywa. W sieci, na forach kolekcjonerskich, a także w archiwach fabryk często można znaleźć nieocenione wskazówki.

W przypadku porcelany z minionych dekad szczególną uwagę należy poświęcić złoceniom i ręcznym zdobieniom. Wiele serii, zwłaszcza z lat 50-tych i 60-tych, ozdabiano za pomocą kalkomanii lub farb wypalanych w niższej temperaturze, przez co są one mniej odporne na ścieranie. Nieumiejętne czyszczenie, nawet przy użyciu delikatnych gąbek, może bezpowrotnie zniszczyć subtelne dekoracje. Dlatego najlepiej sięgnąć po metodę „mokrej kąpieli” – zanurzanie porcelany w letniej wodzie z dodatkiem naturalnych detergentów, takich jak płatki mydlane lub ocet jabłkowy. Po kilkunastu minutach można delikatnie przetrzeć powierzchnię miękką ściereczką z mikrofibry.

Jeszcze większej ostrożności wymagają naczynia szklane – kieliszki, karafki, salaterki czy wazony z czasów PRL, często wytwarzane ręcznie w hutach Ząbkowice, Tarnowie czy Krosnie. Ich niejednokrotnie fantazyjne formy oraz cienkie ścianki mogą łatwo ulec pęknięciu. Co więcej, szkło to z czasem matowieje, osiadają na nim mikrozabrudzenia i osad z wody. By przywrócić mu blask, warto sięgnąć po tradycyjne metody – czyszczenie sodą oczyszczoną, octem oraz polerowanie mąką ziemniaczaną. Tak, ten domowy trik działa zaskakująco skutecznie, zwłaszcza gdy chcemy osiągnąć efekt „mgiełki” bez całkowitego wymazania śladów czasu.

Szczególne wyzwanie stanowią sztućce, tace i cukiernice ze srebra lub posrebrzane. Tu kluczem jest zrozumienie, czym właściwie jest patyna. To nie brud, lecz naturalna warstwa utlenionego metalu, która nadaje przedmiotom szlachetności i głębi. Jej całkowite usunięcie często odbiera danej rzeczy charakter. Dlatego współcześni renowatorzy zalecają czyszczenie selektywne – pozostawienie patyny w zagłębieniach reliefów, wokół grawerunków, w narożnikach. Srebra najlepiej czyścić miękką szmatką nasączoną pastą domowej roboty: z mieszanki sody, mąki i octu. Taka mikstura pozwala usunąć brud i tłuszcz, nie naruszając struktury powierzchni.

Nie mniej istotny jest aspekt odnawiania galanterii stołowej retro z poszanowaniem jej historii użytkowej. Nie wszystkie rysy i odpryski muszą być uznawane za defekt. Wiele z nich to naturalny efekt używania, który dla kolekcjonera stanowi wręcz zaletę. Dlatego coraz częściej mówi się o tzw. „estetyce wabi-sabi” – filozofii pochodzącej z Japonii, która celebruje niedoskonałości i przemijanie. W tym duchu warto czasem zostawić obtłuczoną krawędź filiżanki, jeśli nie zagraża ona użytkowaniu – bo to właśnie ona czyni ten przedmiot wyjątkowym.

Restauracja galanterii stołowej retro nie sprowadza się tylko do fizycznego czyszczenia i zabezpieczenia. To także proces mentalny – powrót do rytuałów związanych ze wspólnym jedzeniem, podawaniem herbaty, celebrowaniem codzienności. Odnowione dzbanki, maselniczki czy cukiernice nie powinny lądować jedynie w witrynie – ich prawdziwa siła leży w funkcjonalnym pięknie. W końcu sztuką jest nie tylko uratowanie przedmiotu, ale również wplecenie go na nowo w naszą codzienność. Picie porannej kawy z filiżanki po babci czy podanie ciasta na talerzu z fabryki, która dziś już nie istnieje, to akt uhonorowania przeszłości i nadania jej współczesnego sensu.

Wielu entuzjastów retro przyznaje, że odnawianie galanterii stołowej stało się dla nich formą mindfulness – uważnego bycia tu i teraz, skupienia na detalu, wyciszenia. Ten proces wymaga cierpliwości, czułości, zaangażowania. Ale też przynosi satysfakcję trudną do porównania z zakupem nowego, idealnego kompletu z katalogu wnętrzarskiego. Każdy odratowany dzbanek, każda wypolerowana taca, każda uratowana patera to małe zwycięstwo nad czasem – i nad kulturą jednorazowości.

Nie sposób nie zauważyć również, jak bardzo rośnie świadomość ekologiczna w kontekście odnawiania. Galanteria stołowa retro to przecież przedmioty, które miały służyć przez pokolenia, a nie zostać wyrzucone po kilku sezonach. Ich przywracanie do życia to akt odpowiedzialności za zasoby, za środowisko, za kulturę dzielenia się i konserwacji. Ożywienie stołowej przeszłości jest zatem czymś więcej niż tylko modą – to manifest wartości, które są ponadczasowe.


Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.). Wszelkie prawa autorskie przysługują kolekcjaretro.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za pisemną zgodą właściciela witryny.


Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Chcesz wymienić się doświadczeniem, podzielić ciekawym newsem, zaproponować temat lub współpracę?

Skontaktuj się z nami, korzystając z poniższego

Formularza Kontaktowego

    Zeskanuj kod Q

    Koszyk
    Przewijanie do góry